czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 37

 Zayn
Byłem bardzo zdziwiony propozycją Klaudii, myślałem że przez najbliższe dni
nie będzie chciała ze mną rozmawiać. Ale byłem strasznie szczęśliwy, że jednak
się myliłem. Poszliśmy w stronę najbliższego parku. Przez pierwszą, dłuższą
chwilę nikt z nas się nie odezwał. Dopiero gdy zaczeliśmy w nim mijać pierwsze
ławki, Ona się odezwała i wtedy spojrzałem na nią.
-Zayn... bo ja myślałam o Tobie, to znaczy o Nas bardzo dużo, od naszej ostatniej
rozmowy.
Gdy to powiedziała byłem pewien obaw, wątpliwości że jednak nie będzie chciała
dać mi drugiej szansy, ale miałem także dużo nadzieji.  
-Tak?... i co zdecydowałaś?
Gdy to powiedziałem nagle usłyszeliśmy krzyk ludzi za nami, dlatego się odwróciliśmy.
Zobaczyliśmy jakiegoś mężczyznę biegnącego w naszą stronę z bronią w ręku.
Ludzie obok których biegł uciekali od niego, krzycząc. Ten facet miał w ręku jeszcze
jakąś ciemną reklamówkę w której coś było.Nie zdąrzyliśmy nic zrobić a facet już stał
obok nas i złapał Klaudię za rękę i zaczął ją ciągnąć w głąb parku. Ona zaczęła krzyczeć,
chciałem coś zrobić ale nie mogłem, bo on miał broń.
-Zayn!! Zayn!!-krzyczała i pojej policzkach zaczeły lecieć łzy
-Klaudia, nie martw się pomogę ci! Uwierz mi! Wszystko będzie dobrze, nie martw się!
Z bezsilnościmi także zaczeły lecieć mi łzy. W szoku nie wiedziałem na początku co mam
zrobić, piewsze co mi przyszło do głowy to telefon do "Daddiego".
Pierwszy sygnał... drugi... trzeci...
-Zayn!! Co tam?-usłyszałem wesoły głos Liama
-Liam, Liam... Pomóż nie wiem co mam robić! Przyjdźcie szybko do parku niedaleko
tej kniapki w której siedzieliśmy! Szybko! Jakiś koleś z bronią porwał Klaudię! -mówiłem
a głos mi się powoli załamywał. Zaczołem iść w kierunku gdzie poszedł ten facet z Nią.
-Co!! Zayn najpierw się uspokój! Zaraz tam będziemy nie ruszaj się,słyszysz?! Zadzwoń na
policje i czekaj tam na nas! Będzie dobrze!
-Liam, ja się o nią boję, a jeśli on jej coś zrobi?! Ja sobie tego nie wybacze, jeśli jej się coś
stanie przeza mnie!
-Zayn uspokuj się, zaraz będziemy!
Rozłączyłem się.
 Ustałem w miejscu i zadzwoniłem na policje, zgłosiłem porwanie i zacząłem czekać 
 na policjantów i moich przyciaciół.

Klaudia
 Strasznie się boje.Facet gdy tylko wprowadził mnie w głąb parku, gdzie nie było żadnych
ludzi.Nagle usłyszałam jego słowa.
-Dobranoc księżniczko.- i wtedy poczułam ostry ból z tyłu głowy i ciemność.

Usłyszałam jakieś chałasy i powoli zaczełam otwierać oczy i wtedy poczułam ból z
tyłu głowy. Chciałam złapać się w tym miejscu ręką ale moje ręce były związanę z
tyłu. Kiedy otworzyłam oczy , zobaczyłam że nogi także mam związane. Przypomniałam
sobie co stało się w ostatnich chwilach przed moim zemdleniem. Przypomniałam sobie
spotkanie z przyjaciółmi, spacer z Zaynem noi moje porwanie. Zaczełam się rozglądać,
by zobaczyć z kąd pochodzi chałas. Wtedy zobaczyłam że siedze w jakiejś starej chacie
drewnianej w której jest pełno pajenczyn. Stało  w niej tylko jakieś łóżko pod oknem,
na środku stół i obok niego trzy krzesła, a w jednym rogu była jedna szawka a na niej
jakiś stary chleb, kubek i reklamówka którą 'facet' trzymał w ręku gdy mnie porwał.
Wtedy zobaczyłam że On siedzi przy stole z jakimś drewnem i skrobie coś w nim
scyzorykiem, nie zwracając na mnie uwagi. Obok niego na stole leżała broń. Byłam
przerażona gdy go zobaczyłam, był to facen koło 40, dobrze zbudowany, z brodą,
miał długie nogi więc pewnie jest wysoki, dłuższe włosy, ubranie miał brudne, widać
że od dłuższego czasu go nie prał. Ja siedziałam na podłodze obok łóżka. Nie wiem
czy dobrze robie ale postanowiłam się odezwać do niego.
-Dlaczego to zrobiłeś?-spytałam
On wtedy spojrzał na mnie i się chytrze uśmiechnął po czym dalej robił swoje.
-Po co to robisz? Co ci da porwanie mnie?
-.... -dalej cisza
-Ku**a odezwij się!!
-... -nic. kompletnie nic. Co on głuchy czy jak. Niemową też nie jest bo odezwał
się do mnie za nim mnie uderzył. Na ulicy było tylu ludzi a dlaczego ,musiało akurat
paść na mnie wiem że jestem samolubem mówiąc to ale tak strasznie się boję.
Nie wiem ile czasu minęło od spaceru mojego z Zaynem, czy godzina, czy dzień, nie mam
pojęcia, czy minął dzień czy dwa. Wiem tylko że zaczyna dopiero świtać na dworze, bo widze to przez okno.
*2 godziny później*
Przez cały czas się nie odzywaliśmy. On kilka razy wychodził na zewnątrz i
wtedy próbowałam się jakoś wywiązać z tych sznurków ale to było na marne.
Spróbowałam się odezwac do niego jeszcze raz.
-Wiem dlaczego to robisz.
On wtedy spojrzał na mnie a ja kontynuowałam.
-Wiem, po prostu jesteś samotny i nie masz nikogo do towarzystwa. Pewnie ta
twoja samotność trwa bardzo długo. Nie myle się prawda?
On patrzył na mnie jeszcze chwilę , po czym spuścił głowę nic nie mówiąc.
Wiedziałam że trafiłam w jego czuły punkt, dlatego postanowiłam go
podenerwować by się odezwał.
-Skoro masz okazję z kimś porozmawiać, to korzystaj z tego. Jestem przekonana
że nie masz ani znajomych i tym bardziej przyjaciół.
Wtedy spojrzał na mnie wrogo, aż się przestraszyłam. Dobra może już lepiej nie
będę go denerwować.
Dalej trwaliśmy w ciszy. Mineło godzina i nagle usłyszałam jego głos.
-Nic nie wiesz.Jesteś za młoda by wiedzieć coś o życiu.Życie jest okrutne. -mówił
to siedząc w tym samym miejscu i patrząc się w podlogę.
-Oj nawet nie wiesz ile ja już przeżyłam, nie wiesz jak bardzo życie dało mi w kość.
Ale nie załamuje się, myślę pozytywnie. Zapoznaje nowych ludzi. Moje życie stało
się dlatego weselsze i nabrało sensu.-odpowiedziałam
-Nie wieżę ci w ani jedno słowo, bo....-nie dokończył
-Bo..?-spytałam
Nie odpowiedział, dlatego dalej próbowałam.
-Dlaczego?!- spytałam, lekko podnosząc głos
-Bo gwiazdy takie jak np twój chłopak Zayn i ten jego zespolik oraz ich dziewczyny,
wliczając to oczywiście ciebie mają idealne życie, pełno kasy nie mają zmartwień, jak
przyżyją następne dni, gdzie będą mieszkać itd, zresztą nie ważne.
Spoczątku byłam zdziwiona że mnie zna, ale później już trochę mniej, bo chłopaki stali
się coraz bardziej rozpoznawalni. Wszędzie jest o nich głośno. W telewizji, radiach,
internecie, reklamach , wisi dużo z nimi bildbordów itd. Pewnie rozpoznał Zayna, tylko
teraz boję się że może to wykorzystać, że Zayn jest bogaty. 
-Oj nawet nie wiesz jak się mylisz. -odpowiedziałam -Mam do ciebie pytanie
Spojrzał na mnie czekając na nie.
-Co zamierzasz dalej zrobić?Bo chyba nie zamierzasz mnie tu trzymać i wyrzywiać nas
obu, bo widzę że ledwo starcza ci na siebie.-uśmiechnęłam się do niego, wkurzył się
moim tekstem
-Wcale nie jestem biedny i nie będę, jeśli o to ci chodzi!!-Wstał wziął reklamówkę po
czym wysypał jej zawartość na stół a moim oczom ukazało się bardzo dużo gotówki.
-Ty to ukradłeś, prawda?-spytałam
-Nawet jeśli to co, ważne że teraz są moje. -zaczął się cieszyć-I najlepsze jest to że
będzie tego o wiele więcej gdy twój chłopczyk zapłaci mi za ciebie.
Wiedziałam że tak będzie, po prostu czułam to. Właśnie tego się obawiałam.
-Zayn, nie da ci ani grosza, rozumiesz! Wyciągnie mnie z tąd innym sposobem!-
krzyczałam
-Oj mała, nawet nie wiesz ile kasy są w stanie dać zakochani bagaci małolaci za swoją
ukochaną. -wtedy śmiał się jeszcze bardziej a mi jeszcze bardziej chciało się płakać.Oby
Zayn nie robił niczego głupiego.

Zayn
.....

***************************************************
Mam nadzieje że się nowa przygoda wciągnęła i interesuje was dalszy ciąg.
Dziękuje że wchodzicie na mojego bloga. Proszę tylko o jedno, piszcie co o nim
sądzicie :) pozdrawiam


1 komentarz: