Jest już prolog na moim nowym opowiadaniu.
Link macie na poprzednim poście. Wchodźcie i piszcie co o nim sądzicie.
Pozdrawiam :)
Opowiadania o One Direction
sobota, 16 listopada 2013
piątek, 15 listopada 2013
Nowe opowiadanie!!!!
Tu macie link do mojego nowego opowiadania.
Nabrałam już troszkę doświadczenia dlatego mam nadzieje że będzie lepszy
niż poprzedni.
nowezyciewlondynie1d.blogspot.com
Nabrałam już troszkę doświadczenia dlatego mam nadzieje że będzie lepszy
niż poprzedni.
nowezyciewlondynie1d.blogspot.com
czwartek, 14 listopada 2013
NOWE OPOWIADANIE!!!!!
Hej. Dawno niczego nie pisałam bo nie mialam kiedy. Rozpoczełam nową szkołe i nie mialam czasu. Ale mam go teraz troche wiecej a po za tym dostałam wene na nowe opowiadanie... Jutro dam wam link na nie, z postaciami i kto wie moze z prologiem... pozdrawiam
wtorek, 24 września 2013
Epilog
Pewnie niektórzy z was są źli że to zakończyłam, ale właśnie tak postanowiłam,
bo nie ma od dłuższego czasu żadnych komentarzy, co dla mnie jest oznaką,
że nie ciekawi was te opowiadanie.
*******************************************************
4 lata później
Wczoraj była 4 rocznica pogrzebu Louisa. Każdy z reszty przyjaciół był załamany
tak jak również jego rodzina. Oczywiście z czasem było co raz lepiej. Natka
przez pierwsze pół roku chodziła do psychologa. Każdy z nich nie zapomina
o nim, często Go odwiedzają na cmentarzu.Wszyscy nadal mieszkają w
Londynie.
Po 2 tygodniach od pogrzebu Natka dowiedziała się że jest w ciąży i dlatego
Ona teraz wychowuje ich małą córeczkę Meg, przy której pomaga jej od 2
lat przyjaciel Sam. Reszta uważa że z tego będzie coś więcej.
Liam i Basia 2 lata temu się pobrali i teraz wychowują niecało półrocznego
synka Krisa i starają się o drugie dziecko.
Harry i Ola mają w planach ślub za rok, a dzieci nie planują jeszcze.
Niall i Magda są od pół roku małżeństwem i właśnie starają się o dziecko.
Klaudia i Zayn są nie całe 1.5 roku po ślubie i mają córeczkę niecało roczną
Ruth oraz Klaudia jest już w półtora miesięcznej ciąży.
Każda z tych "rodzinek" mieszka oddzielnie, ale spotykają się często na
wzajem.
Zespół nie ma już od 4 lat, ale chłopcy w czwórkę śpiewają czasem na
różnych spotkaniach. Na przykład na swoich lub Louisa urodzinach lub
na rocznicy śmierci Lou. Tak na co dzień to bardzo rzadko.
Na spotkaniach lubią wspominać chwile spędzone z Lou i bardzo często
to robią. Nigdy o nim nie zapomną....
Życie przemija,ale przyjaźń i miłość trwa WIECZNIE
bo nie ma od dłuższego czasu żadnych komentarzy, co dla mnie jest oznaką,
że nie ciekawi was te opowiadanie.
*******************************************************
4 lata później
Wczoraj była 4 rocznica pogrzebu Louisa. Każdy z reszty przyjaciół był załamany
tak jak również jego rodzina. Oczywiście z czasem było co raz lepiej. Natka
przez pierwsze pół roku chodziła do psychologa. Każdy z nich nie zapomina
o nim, często Go odwiedzają na cmentarzu.Wszyscy nadal mieszkają w
Londynie.
Po 2 tygodniach od pogrzebu Natka dowiedziała się że jest w ciąży i dlatego
Ona teraz wychowuje ich małą córeczkę Meg, przy której pomaga jej od 2
lat przyjaciel Sam. Reszta uważa że z tego będzie coś więcej.
Liam i Basia 2 lata temu się pobrali i teraz wychowują niecało półrocznego
synka Krisa i starają się o drugie dziecko.
Harry i Ola mają w planach ślub za rok, a dzieci nie planują jeszcze.
Niall i Magda są od pół roku małżeństwem i właśnie starają się o dziecko.
Klaudia i Zayn są nie całe 1.5 roku po ślubie i mają córeczkę niecało roczną
Ruth oraz Klaudia jest już w półtora miesięcznej ciąży.
Każda z tych "rodzinek" mieszka oddzielnie, ale spotykają się często na
wzajem.
Zespół nie ma już od 4 lat, ale chłopcy w czwórkę śpiewają czasem na
różnych spotkaniach. Na przykład na swoich lub Louisa urodzinach lub
na rocznicy śmierci Lou. Tak na co dzień to bardzo rzadko.
Na spotkaniach lubią wspominać chwile spędzone z Lou i bardzo często
to robią. Nigdy o nim nie zapomną....
Życie przemija,ale przyjaźń i miłość trwa WIECZNIE
poniedziałek, 23 września 2013
Rozdział 41
Liam
On nas tylko uciszył i wypowiedział kilka słów.
-Operacja właśnie się została zakończona.Podczas niej były pewne
komplikacje podczas których wasz przyjaciel stracił bardzo dużo krwi i
niestety ale operacja nic nie dała. Przykro mi to mówić ale żyje On tylko
dzięki maszynom, które podtrzymują Go przy życiu, ale jeszcze trochę i
one także nic mu nie pomogą. Przykro mi.
Wtedy każdemu z naszej trójki zaczęły lecieć łzy i Basia wtuliła się we
mnie a Harry walnął ręką w ścianę ze złości z całej siły. Ręka mu po chwili
opuchła, dlatego lekarz wezwał pielęgniarkę, by się nim zajęła.
-Panie doktorze, ile mu zostało?-usłyszeliśmy głos Harrego
Lekarz westchnął i odpowiedział.
-Najwyżej 48 godzin, ale jest także taka możliwość że przez ten okres
może się obudzić na krótką chwilę. Przepraszam ale muszę już iść bo
mam obowiązki.
-Przepraszam czy możemy go zobaczyć?-spytała Basia załamanym
głosem
-Tak za pół godziny będziecie mogli wejść do jego sali,nr.204 na 2
piętrze. A i mam pytanie.Czy powiecie tej dziewczynie co z nim jechała
o jego stanie, czy ja mam jej powiedzieć?
-My jej powiemy-powiedziałem, chodź nie wiem czy sam dam rade jej
o tym powiedzieć.Sam w to jeszcze nie mogę uwierzyć.
Lekarz odszedł a my spojrzeliśmy na siebie z Harrym.
-Kto jej i reszcie z nas powie?-spytał chłopak
-Ja mogę.
-Dasz rade?-spytał
-...tak, chodźmy.
-Pojechaliśmy windą piętro niżej i weszliśmy do sali gdzie znajdowała się
reszta.
-I co już coś wiadomo? Co z nim? Operacja się udała? Czemu nie
czekacie pod salą operacyjną?-zaczęli obładowywać nas pytaniami
-Dajcie nam coś powiedzieć.-zacząłem i wtedy nikt już nic nie mówił-No
więc operacja się już skończyła, ale...
-Ale co? Liam proszę nie trzymaj nas dłużej w niepewności.-przerwała
mu Natka, zaczynając płakać.
-Więc mówię.-Basia wtedy podeszła do niej i złapała ją za rękę w oznace
że ją wspiera-Podczas operacji były jakieś komplikacje i Lou stracił dużo
krwi, przez co operacja nie pomogła. Teraz przy życiu podtrzymują go tylko
maszyny, ale niestety one długo też mu nie pomogą.-Natka przez całą moją
wypowiedź płakała i reszta tak samo. Nikt nie mógł w to uwierzyć.
-Nie, nie nie! To nie możliwe! Lou! Ja chcę do mojego Lou!Zaprowadźcie
mnie do niego!-dziewczyna nie mogła się uspokoić. Wyrywała się z objęć
Zayna ale on ją cały czas mocno trzymał przez co w końcu się poddała ale
dalej płakała w jego koszule.
-Lekarz powiedział że możemy go zobaczyć-odezwał się cicho Harry
-Proszę chodźmy do niego-poprosiła Natka
Udaliśmy się do jego sali. Pierwsza weszła Ona a my za nią. Wtedy
ujrzeliśmy spore szpitalne łóżko na którym leżał Lou, strasznie blady a wokół
niego pełno maszyn podłączonych do niego.To był przerażający widok.
Wyglądał jak by już.... nie przechodzi mi to nawet przez myśl, że tak może
być.
Harry poinformował już rodziców Louisa i mają jak najszybciej przyjechać.
Każdy z nas usiadł na krzesłach które były w sali lub parapecie, Natka usiadła
obok łóżka trzymając chłopaka za rękę. Po chwili się odezwała a my
zaczęliśmy ją obserwować.
-To moja wina. Mi się zachciało jakiś głupich zakupów. To ja go wyciągnęłam
z domu.Przeze mnie On umiera.
-Natuś, nie myśl tak, to nie twoja wina, tylko tego faceta, który nie
przypilnował awarii świateł.-pocieszała ją Ola, która trzymała ją za ramie.
-Boże czemu mi go zabierasz?Czemu mi to robisz akurat teraz gdy wszystko
zaczęło się układać?Jak już chcesz kogoś zabrać to zabierz mnie, proszę!
Zrobię wszystko tylko go zostaw na tym świecie!-rozpłakała się jeszcze
bardziej.
Trzymając jego rękę przybliżyła ją do swoich ust i musnęła,po czym przyłożyła
do swojego policzka. Kontynuowała.
-Kochanie,proszę Cię nie poddawaj się,walcz, walcz o swoje życie. Nie chcę
Cię stracić.-Jej łzy kapały na jego dłoń.
-On się budzi! Lou słyszysz mnie?! -krzyknęła Natka po 2 godzinnym
siedzeniu w jego sali.
Podeszliśmy do jego łóżka i obserwowaliśmy Go.Lou otworzył lekko oczy
i spojrzał po kolei na nas. Próbował się uśmiechnąć ale mu nie wyszło. Widać
że nie ma na nic siły.
Po chwili w sali znalazł się lekarz z Niall'em który po niego poszedł.
Kazał nam wyjść z sali. Natka na początku było cieżko wyciągnąć, ale w
końcu dała się przekonać.
Narrator
Lekarz wytłumaczył Louisowi jego stan i chłopak powoli przyzwyczajał
się z tą myślą że zostawi swoją dziewczynę, rodzinę, przyjaciół, chodź w
ogóle tego nie chcę.W końcu do szpitala dotarli jego rodzice. Wszyscy
siedzieli smutni w jego sali milcząc. Niektórzy jedynie popłakiwali.On się
odezwał.
-Proszę,mówcie coś. Mamo co u dziewczynek.-szeptał słabym głosem
-Lou, syneczku wszystko dobrze.-odpowiedziała mu matka. Była
roztrzęsiona. Nie dziwie się, w końcu.... umiera jej jedyny syn.
-Natuś.-zaczął chłopak
-To my was zostawimy samych.-Odezwał się Liam i właśnie tak zrobili.
-Natuś, proszę obiecaj mi coś.-patrzyli sobie w oczy
-Wszystko Lou.-odpowiedziała
-Obiecaj że nie będziesz więcej płakać,gdy odejdę, obiecaj że będziesz
cieszyć się życiem, obiecaj że nie będziesz bronić się od miłości. I obiecaj
mi także że nigdy o mnie,mojej miłości do ciebie i naszych chwilach nie
zapomnisz.
-Lou, nie żegnaj się ze mną,proszę Cię!-zaczęła mocniej płakać
-Kochanie, widać tak musi być. Proszę obiecaj mi to.
-Obiecuję.
-Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę.
-Hmm.-mruknęła, dając znak że go słucha.
-Pocałuj mnie.- i tak właśnie zrobiła.
On jej obiecał że będzie się nią i resztą ich całej ''rodziny'' opiekować tam
z góry.
Nagle maszyny zaczęły piszczeć i wtedy dziewczyna usłyszała słowa Louisa.
-Kocham cię-słowa, które były ostatnimi w Jego życiu. Słowa które były
bardzo ważne dla nich obojgu.
Ścisnęła bardziej jego dłoń i odpowiedział
-Ja Ciebie też Lou, ja ciebie też..- i wtedy jego oczy się zamknęły NA ZAWSZE
Życie przez jedną chwilę potrafi się diametralnie zmienić.
Poznajesz osobę, która staję się twoim całym światem,
ale pewnego razu dowiadujesz się się ona odchodzi NA ZAWSZE
i wtedy twój 'cały świat' się załamuje a ty razem z nim,
a wasze chwile spędzone razem zostają tylko na zdjęciach i we wspomnieniach
oraz w SERCU.
**********************************************************
Pewnie niektórych z was zawiodłam ale postanowiłam że właśnie tak będzie.
Nastepny postaram sie wstawic jak najszybciej. Pozdrawiam i prosze o
komentarze.
On nas tylko uciszył i wypowiedział kilka słów.
-Operacja właśnie się została zakończona.Podczas niej były pewne
komplikacje podczas których wasz przyjaciel stracił bardzo dużo krwi i
niestety ale operacja nic nie dała. Przykro mi to mówić ale żyje On tylko
dzięki maszynom, które podtrzymują Go przy życiu, ale jeszcze trochę i
one także nic mu nie pomogą. Przykro mi.
Wtedy każdemu z naszej trójki zaczęły lecieć łzy i Basia wtuliła się we
mnie a Harry walnął ręką w ścianę ze złości z całej siły. Ręka mu po chwili
opuchła, dlatego lekarz wezwał pielęgniarkę, by się nim zajęła.
-Panie doktorze, ile mu zostało?-usłyszeliśmy głos Harrego
Lekarz westchnął i odpowiedział.
-Najwyżej 48 godzin, ale jest także taka możliwość że przez ten okres
może się obudzić na krótką chwilę. Przepraszam ale muszę już iść bo
mam obowiązki.
-Przepraszam czy możemy go zobaczyć?-spytała Basia załamanym
głosem
-Tak za pół godziny będziecie mogli wejść do jego sali,nr.204 na 2
piętrze. A i mam pytanie.Czy powiecie tej dziewczynie co z nim jechała
o jego stanie, czy ja mam jej powiedzieć?
-My jej powiemy-powiedziałem, chodź nie wiem czy sam dam rade jej
o tym powiedzieć.Sam w to jeszcze nie mogę uwierzyć.
Lekarz odszedł a my spojrzeliśmy na siebie z Harrym.
-Kto jej i reszcie z nas powie?-spytał chłopak
-Ja mogę.
-Dasz rade?-spytał
-...tak, chodźmy.
-Pojechaliśmy windą piętro niżej i weszliśmy do sali gdzie znajdowała się
reszta.
-I co już coś wiadomo? Co z nim? Operacja się udała? Czemu nie
czekacie pod salą operacyjną?-zaczęli obładowywać nas pytaniami
-Dajcie nam coś powiedzieć.-zacząłem i wtedy nikt już nic nie mówił-No
więc operacja się już skończyła, ale...
-Ale co? Liam proszę nie trzymaj nas dłużej w niepewności.-przerwała
mu Natka, zaczynając płakać.
-Więc mówię.-Basia wtedy podeszła do niej i złapała ją za rękę w oznace
że ją wspiera-Podczas operacji były jakieś komplikacje i Lou stracił dużo
krwi, przez co operacja nie pomogła. Teraz przy życiu podtrzymują go tylko
maszyny, ale niestety one długo też mu nie pomogą.-Natka przez całą moją
wypowiedź płakała i reszta tak samo. Nikt nie mógł w to uwierzyć.
-Nie, nie nie! To nie możliwe! Lou! Ja chcę do mojego Lou!Zaprowadźcie
mnie do niego!-dziewczyna nie mogła się uspokoić. Wyrywała się z objęć
Zayna ale on ją cały czas mocno trzymał przez co w końcu się poddała ale
dalej płakała w jego koszule.
-Lekarz powiedział że możemy go zobaczyć-odezwał się cicho Harry
-Proszę chodźmy do niego-poprosiła Natka
Udaliśmy się do jego sali. Pierwsza weszła Ona a my za nią. Wtedy
ujrzeliśmy spore szpitalne łóżko na którym leżał Lou, strasznie blady a wokół
niego pełno maszyn podłączonych do niego.To był przerażający widok.
Wyglądał jak by już.... nie przechodzi mi to nawet przez myśl, że tak może
być.
Harry poinformował już rodziców Louisa i mają jak najszybciej przyjechać.
Każdy z nas usiadł na krzesłach które były w sali lub parapecie, Natka usiadła
obok łóżka trzymając chłopaka za rękę. Po chwili się odezwała a my
zaczęliśmy ją obserwować.
-To moja wina. Mi się zachciało jakiś głupich zakupów. To ja go wyciągnęłam
z domu.Przeze mnie On umiera.
-Natuś, nie myśl tak, to nie twoja wina, tylko tego faceta, który nie
przypilnował awarii świateł.-pocieszała ją Ola, która trzymała ją za ramie.
-Boże czemu mi go zabierasz?Czemu mi to robisz akurat teraz gdy wszystko
zaczęło się układać?Jak już chcesz kogoś zabrać to zabierz mnie, proszę!
Zrobię wszystko tylko go zostaw na tym świecie!-rozpłakała się jeszcze
bardziej.
Trzymając jego rękę przybliżyła ją do swoich ust i musnęła,po czym przyłożyła
do swojego policzka. Kontynuowała.
-Kochanie,proszę Cię nie poddawaj się,walcz, walcz o swoje życie. Nie chcę
Cię stracić.-Jej łzy kapały na jego dłoń.
-On się budzi! Lou słyszysz mnie?! -krzyknęła Natka po 2 godzinnym
siedzeniu w jego sali.
Podeszliśmy do jego łóżka i obserwowaliśmy Go.Lou otworzył lekko oczy
i spojrzał po kolei na nas. Próbował się uśmiechnąć ale mu nie wyszło. Widać
że nie ma na nic siły.
Po chwili w sali znalazł się lekarz z Niall'em który po niego poszedł.
Kazał nam wyjść z sali. Natka na początku było cieżko wyciągnąć, ale w
końcu dała się przekonać.
Narrator
Lekarz wytłumaczył Louisowi jego stan i chłopak powoli przyzwyczajał
się z tą myślą że zostawi swoją dziewczynę, rodzinę, przyjaciół, chodź w
ogóle tego nie chcę.W końcu do szpitala dotarli jego rodzice. Wszyscy
siedzieli smutni w jego sali milcząc. Niektórzy jedynie popłakiwali.On się
odezwał.
-Proszę,mówcie coś. Mamo co u dziewczynek.-szeptał słabym głosem
-Lou, syneczku wszystko dobrze.-odpowiedziała mu matka. Była
roztrzęsiona. Nie dziwie się, w końcu.... umiera jej jedyny syn.
-Natuś.-zaczął chłopak
-To my was zostawimy samych.-Odezwał się Liam i właśnie tak zrobili.
-Natuś, proszę obiecaj mi coś.-patrzyli sobie w oczy
-Wszystko Lou.-odpowiedziała
-Obiecaj że nie będziesz więcej płakać,gdy odejdę, obiecaj że będziesz
cieszyć się życiem, obiecaj że nie będziesz bronić się od miłości. I obiecaj
mi także że nigdy o mnie,mojej miłości do ciebie i naszych chwilach nie
zapomnisz.
-Lou, nie żegnaj się ze mną,proszę Cię!-zaczęła mocniej płakać
-Kochanie, widać tak musi być. Proszę obiecaj mi to.
-Obiecuję.
-Mam do ciebie jeszcze jedną prośbę.
-Hmm.-mruknęła, dając znak że go słucha.
-Pocałuj mnie.- i tak właśnie zrobiła.
On jej obiecał że będzie się nią i resztą ich całej ''rodziny'' opiekować tam
z góry.
Nagle maszyny zaczęły piszczeć i wtedy dziewczyna usłyszała słowa Louisa.
-Kocham cię-słowa, które były ostatnimi w Jego życiu. Słowa które były
bardzo ważne dla nich obojgu.
Ścisnęła bardziej jego dłoń i odpowiedział
-Ja Ciebie też Lou, ja ciebie też..- i wtedy jego oczy się zamknęły NA ZAWSZE
Życie przez jedną chwilę potrafi się diametralnie zmienić.
Poznajesz osobę, która staję się twoim całym światem,
ale pewnego razu dowiadujesz się się ona odchodzi NA ZAWSZE
i wtedy twój 'cały świat' się załamuje a ty razem z nim,
a wasze chwile spędzone razem zostają tylko na zdjęciach i we wspomnieniach
oraz w SERCU.
**********************************************************
Pewnie niektórych z was zawiodłam ale postanowiłam że właśnie tak będzie.
Nastepny postaram sie wstawic jak najszybciej. Pozdrawiam i prosze o
komentarze.
sobota, 21 września 2013
Rozdział 40
Basia
-Co Ci się stało??!!-wystraszyłam się tego co w tej chwili zobaczyłam
-Nic takiego. Takie tam, małe skaleczenie.-odpowiedziała mi Ola
-Małe skaleczenie?! Gdyby to było małe to by nie było tyle krwi.
Pokaż to.-przyjaciółka podała mi dłoń.
-O kurwa! Dziewczyno, Ty to nazywasz małym skaleczeniem?! Toć
prawie ci kość widać!-zaczęłam się na nią drzeć.-Jak Ty to sobie
zrobiłaś?
-Oj już nie przesadzaj. Nóż był troszkę za bardzo naostrzony i tyle.
-Chodź do łazienki muszę ci to o patrzeć-Ona tylko przewróciła
oczami i podążyła za mną.
Zjadłyśmy kolacje i postanowiliśmy sobie zrobić wypad na początek
do Nando's po jedzenie a później razem z nim do naszych chłopaków,
by ich troszkę 'utuczyć'. Gdy dojeżdżałyśmy do ich domu, to jeszcze
tylko zadzwoniłyśmy do Klaudii by się spytać gdzie jest i powiadomić
o naszych planach . Oznajmiła nam że właśnie jest u chłopaków, co
nas ucieszyło że będziemy całym 'składem'.
Weszłyśmy do domu bez pukania i na trzy, cztery krzyknęłyśmy:
-KTO JEST GŁODNY NIECH W TEJ CHWILI ZEJDZIE NA
DÓŁ!!
Po chwili już wszystkie nasze głodomory(czytaj całe 1D i Klaudia)
siedzieli z nami w salonie i pożerali to co im przywiozłyśmy.
Gdy zjedli, rozłożyli się obok nas na sofach i fotelach przed telewizorem.
-Wiecie że to ostatni taki wolny i wspólny ten wieczór w najbliższym
czasie, bo jedziemy do swoich rodzin na święta ?! -odezwała się po
chwili ciszy Magda, a my jej przytaknęliśmy
Wieczór minął nam , tak jak każdy spędzony z naszymi chłopakami,
bardzo dobrze. Chcieliśmy wrócić do 'domu' na noc ale jak się pewnie
domyślacie, chłopaki nie chcieli nawet o tym słyszeć i w końcu nas
przekonali do tego.
Pół roku później
Święta spędziłam z Liam'em. Na początku spędziliśmy Wigilie w mieście
rodzinnym Liam'a Wolverhampton a następnie pierwszego dnia świąt
polecieliśmy do Polski do mojej rodziny. Reszta naszych "par" spędziła
święta podobnie w swoim towarzystwie.
Kończy się kolejny rok szkolny. Z dziewczynami mamy spore średnie
jak na nas. Każda ma powyżej 4.0, a to jest naprawdę ciężkie w tej
szkole. Z chłopakami przez te pół roku widywaliśmy się rzadko. My
miałyśmy naukę a chłopcy sporo wywiadów i do tego jeszcze trasę
koncertową, która trwała 3 miesiące.Przez ten czas widzieliśmy się z
nimi z 6 razy i to naprawdę krótko. Wrócili z niej 2 tygodnie temu.
Mamy luz w szkole od początku czerwca, bo już wszystko mamy
pozaliczane, dlatego korzystamy z tego że chłopaki są w Londynie i
spędzamy z nimi jak najwięcej czasu.
Weekend!
Ola
Od tygodnia siedzimy u chłopaków. Teraz właśnie siedzę w salonie
z Klaudią, zayn'em, Niall'em i Magdą. Ola, Basia i Liam szykują
obiad a Natka i Louis mają niedługo przyjechać, bo pojechali kupić
sobie parę ciuszków.
Natka
Wracaliśmy właśnie w kierunku domu chłopaków, staliśmy na
skrzyżowaniu świetlnym.Lou prowadził mój samochód. Gdy
pojawiło się zielone On ruszył i gdy samochód był na środku
skrzyżowania usłyszałam głośny huk i wtedy była tylko ciemność...
Magda
Siedzieliśmy w salonie i graliśmy na zmianę w Fife. Nagle zadzwonił
telefon Harrego, odebrał go od razu. Niestety słyszeliśmy tylko
jego wypowiedz:
-Tak słucham?
-Tak, przy telefonie.
-Ale jak to? Czy coś im się stało? W jakim stanie są?
-Przepraszam, tak, będziemy najszybciej jak się da!
-Dziękuje.
Wszyscy patrzeliśmy na niego z minami "No wyduś to z siebie!
Co się stało!"
Chłopak wstał i idąc w kierunku wyjścia od domu krzyknął:
-Dzwonili ze szpitala! Lou i Natalia mieli wypadek! Jedziemy!
Ruszać dupy!
Nie zadawaliśmy pytań tylko z przerażeniem na twarzach
zapakowaliśmy się do samochodów i pojechaliśmy.
Na miejscu dowiedzieliśmy się że u Natki oprócz kilku zadrapań,
stłuczonej ręki i lekkiego zaniku pamięci u niej jest wszystko w
porządku, gorzej z Lou. Lekarze nam powiedzieli że stan jest jego
ciężki. Jest nie przytomny i prócz złamanej nogi i żeber ma jakieś
problemy , bo uderzył głową o kierownice. powiedzieli także że
mało brakuje do krwotoku wewnętrznego przez złamane żebra i
że muszą operować.
Czy takie rzeczy zawsze muszą się przydarzać zawsze nam, co rusz
coś komuś jest. oby z Lou wszystko skończyło się dobrze.
Natkę mają przetrzymać do jutra na obserwacje, natomiast Lou ma
za godzinę operacje. Tak jak już wspominałam, oby wszystko było
dobrze.
Półtoraj godziny później
Dziewczyna Lou wiedziała o jego stanie od lekarza i od rozpoczęcia
operacji chodziła niespokojna. Siedziałam z nią i Niall'em, Kludią,
Zayn'em i Olą przez cały czas w jej sali. Natomiast Harry, Basia i
Liam siedzieli piętro wyżej pod salą operacyjną, jak się skończy mieli
nas o wszystkim poinformować.
3 godziny później
Liam
Siedzimy już kilka godzin pod salą i od tego czasu nikt nie chcę udzielić
nam żadnej informacji. Pielęgniarki mówią tylko "Musicie cierpliwie czekać"
Już powoli każdy z nas nerwowo nie wytrzymuje. Siedzimy na krzesłach na
korytarzu. Basia wtulona jest w mój tors i co chwilę mówi coś typu:
"A jeśli się coś nie uda" a ja próbuje jej wybić to z głowy , chodź wiem
że tak też może być. Natomiast Harry siedzi obok nas podparty łokciami
o kolana ze schyloną głową, widzę już którąś z kolei łzę na jego policzku
ale w ogóle się nie odzywa.Przeżywa to i martwi się. Nagle z sali wychodzi
lekarz i nasze wzroki zostały skierowane na niego. Podeszliśmy do niego
i zaczęliśmy go atakować różnymi pytaniami. On nas tylko uciszył i
wypowiedział kilka słów....
*********************************************************
Tak jak obiecałam jest rozdział. Proszę zostawcie po sobie jakiś ślad że
to czytaliście, proszę. Napiszcie co o nim sądzicie.
-Co Ci się stało??!!-wystraszyłam się tego co w tej chwili zobaczyłam
-Nic takiego. Takie tam, małe skaleczenie.-odpowiedziała mi Ola
-Małe skaleczenie?! Gdyby to było małe to by nie było tyle krwi.
Pokaż to.-przyjaciółka podała mi dłoń.
-O kurwa! Dziewczyno, Ty to nazywasz małym skaleczeniem?! Toć
prawie ci kość widać!-zaczęłam się na nią drzeć.-Jak Ty to sobie
zrobiłaś?
-Oj już nie przesadzaj. Nóż był troszkę za bardzo naostrzony i tyle.
-Chodź do łazienki muszę ci to o patrzeć-Ona tylko przewróciła
oczami i podążyła za mną.
Zjadłyśmy kolacje i postanowiliśmy sobie zrobić wypad na początek
do Nando's po jedzenie a później razem z nim do naszych chłopaków,
by ich troszkę 'utuczyć'. Gdy dojeżdżałyśmy do ich domu, to jeszcze
tylko zadzwoniłyśmy do Klaudii by się spytać gdzie jest i powiadomić
o naszych planach . Oznajmiła nam że właśnie jest u chłopaków, co
nas ucieszyło że będziemy całym 'składem'.
Weszłyśmy do domu bez pukania i na trzy, cztery krzyknęłyśmy:
-KTO JEST GŁODNY NIECH W TEJ CHWILI ZEJDZIE NA
DÓŁ!!
Po chwili już wszystkie nasze głodomory(czytaj całe 1D i Klaudia)
siedzieli z nami w salonie i pożerali to co im przywiozłyśmy.
Gdy zjedli, rozłożyli się obok nas na sofach i fotelach przed telewizorem.
-Wiecie że to ostatni taki wolny i wspólny ten wieczór w najbliższym
czasie, bo jedziemy do swoich rodzin na święta ?! -odezwała się po
chwili ciszy Magda, a my jej przytaknęliśmy
Wieczór minął nam , tak jak każdy spędzony z naszymi chłopakami,
bardzo dobrze. Chcieliśmy wrócić do 'domu' na noc ale jak się pewnie
domyślacie, chłopaki nie chcieli nawet o tym słyszeć i w końcu nas
przekonali do tego.
Pół roku później
Święta spędziłam z Liam'em. Na początku spędziliśmy Wigilie w mieście
rodzinnym Liam'a Wolverhampton a następnie pierwszego dnia świąt
polecieliśmy do Polski do mojej rodziny. Reszta naszych "par" spędziła
święta podobnie w swoim towarzystwie.
Kończy się kolejny rok szkolny. Z dziewczynami mamy spore średnie
jak na nas. Każda ma powyżej 4.0, a to jest naprawdę ciężkie w tej
szkole. Z chłopakami przez te pół roku widywaliśmy się rzadko. My
miałyśmy naukę a chłopcy sporo wywiadów i do tego jeszcze trasę
koncertową, która trwała 3 miesiące.Przez ten czas widzieliśmy się z
nimi z 6 razy i to naprawdę krótko. Wrócili z niej 2 tygodnie temu.
Mamy luz w szkole od początku czerwca, bo już wszystko mamy
pozaliczane, dlatego korzystamy z tego że chłopaki są w Londynie i
spędzamy z nimi jak najwięcej czasu.
Weekend!
Ola
Od tygodnia siedzimy u chłopaków. Teraz właśnie siedzę w salonie
z Klaudią, zayn'em, Niall'em i Magdą. Ola, Basia i Liam szykują
obiad a Natka i Louis mają niedługo przyjechać, bo pojechali kupić
sobie parę ciuszków.
Natka
Wracaliśmy właśnie w kierunku domu chłopaków, staliśmy na
skrzyżowaniu świetlnym.Lou prowadził mój samochód. Gdy
pojawiło się zielone On ruszył i gdy samochód był na środku
skrzyżowania usłyszałam głośny huk i wtedy była tylko ciemność...
Magda
Siedzieliśmy w salonie i graliśmy na zmianę w Fife. Nagle zadzwonił
telefon Harrego, odebrał go od razu. Niestety słyszeliśmy tylko
jego wypowiedz:
-Tak słucham?
-Tak, przy telefonie.
-Ale jak to? Czy coś im się stało? W jakim stanie są?
-Przepraszam, tak, będziemy najszybciej jak się da!
-Dziękuje.
Wszyscy patrzeliśmy na niego z minami "No wyduś to z siebie!
Co się stało!"
Chłopak wstał i idąc w kierunku wyjścia od domu krzyknął:
-Dzwonili ze szpitala! Lou i Natalia mieli wypadek! Jedziemy!
Ruszać dupy!
Nie zadawaliśmy pytań tylko z przerażeniem na twarzach
zapakowaliśmy się do samochodów i pojechaliśmy.
Na miejscu dowiedzieliśmy się że u Natki oprócz kilku zadrapań,
stłuczonej ręki i lekkiego zaniku pamięci u niej jest wszystko w
porządku, gorzej z Lou. Lekarze nam powiedzieli że stan jest jego
ciężki. Jest nie przytomny i prócz złamanej nogi i żeber ma jakieś
problemy , bo uderzył głową o kierownice. powiedzieli także że
mało brakuje do krwotoku wewnętrznego przez złamane żebra i
że muszą operować.
Czy takie rzeczy zawsze muszą się przydarzać zawsze nam, co rusz
coś komuś jest. oby z Lou wszystko skończyło się dobrze.
Natkę mają przetrzymać do jutra na obserwacje, natomiast Lou ma
za godzinę operacje. Tak jak już wspominałam, oby wszystko było
dobrze.
Półtoraj godziny później
Dziewczyna Lou wiedziała o jego stanie od lekarza i od rozpoczęcia
operacji chodziła niespokojna. Siedziałam z nią i Niall'em, Kludią,
Zayn'em i Olą przez cały czas w jej sali. Natomiast Harry, Basia i
Liam siedzieli piętro wyżej pod salą operacyjną, jak się skończy mieli
nas o wszystkim poinformować.
3 godziny później
Liam
Siedzimy już kilka godzin pod salą i od tego czasu nikt nie chcę udzielić
nam żadnej informacji. Pielęgniarki mówią tylko "Musicie cierpliwie czekać"
Już powoli każdy z nas nerwowo nie wytrzymuje. Siedzimy na krzesłach na
korytarzu. Basia wtulona jest w mój tors i co chwilę mówi coś typu:
"A jeśli się coś nie uda" a ja próbuje jej wybić to z głowy , chodź wiem
że tak też może być. Natomiast Harry siedzi obok nas podparty łokciami
o kolana ze schyloną głową, widzę już którąś z kolei łzę na jego policzku
ale w ogóle się nie odzywa.Przeżywa to i martwi się. Nagle z sali wychodzi
lekarz i nasze wzroki zostały skierowane na niego. Podeszliśmy do niego
i zaczęliśmy go atakować różnymi pytaniami. On nas tylko uciszył i
wypowiedział kilka słów....
*********************************************************
Tak jak obiecałam jest rozdział. Proszę zostawcie po sobie jakiś ślad że
to czytaliście, proszę. Napiszcie co o nim sądzicie.
piątek, 20 września 2013
!!
Klawiatura popsula mi sie i nie moge pisac znakow polskich, dlatego
nie wstawie dzis rozdzialu. Wstawie go jutro u brata na komputerze.
Jutro bedzie na pewno, ale dopiero po poludniu bo rano mnie nie ma
w domu. Pozdrawiam
nie wstawie dzis rozdzialu. Wstawie go jutro u brata na komputerze.
Jutro bedzie na pewno, ale dopiero po poludniu bo rano mnie nie ma
w domu. Pozdrawiam
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)