Basia
-Co Ci się stało??!!-wystraszyłam się tego co w tej chwili zobaczyłam
-Nic takiego. Takie tam, małe skaleczenie.-odpowiedziała mi Ola
-Małe skaleczenie?! Gdyby to było małe to by nie było tyle krwi.
Pokaż to.-przyjaciółka podała mi dłoń.
-O kurwa! Dziewczyno, Ty to nazywasz małym skaleczeniem?! Toć
prawie ci kość widać!-zaczęłam się na nią drzeć.-Jak Ty to sobie
zrobiłaś?
-Oj już nie przesadzaj. Nóż był troszkę za bardzo naostrzony i tyle.
-Chodź do łazienki muszę ci to o patrzeć-Ona tylko przewróciła
oczami i podążyła za mną.
Zjadłyśmy kolacje i postanowiliśmy sobie zrobić wypad na początek
do Nando's po jedzenie a później razem z nim do naszych chłopaków,
by ich troszkę 'utuczyć'. Gdy dojeżdżałyśmy do ich domu, to jeszcze
tylko zadzwoniłyśmy do Klaudii by się spytać gdzie jest i powiadomić
o naszych planach . Oznajmiła nam że właśnie jest u chłopaków, co
nas ucieszyło że będziemy całym 'składem'.
Weszłyśmy do domu bez pukania i na trzy, cztery krzyknęłyśmy:
-KTO JEST GŁODNY NIECH W TEJ CHWILI ZEJDZIE NA
DÓŁ!!
Po chwili już wszystkie nasze głodomory(czytaj całe 1D i Klaudia)
siedzieli z nami w salonie i pożerali to co im przywiozłyśmy.
Gdy zjedli, rozłożyli się obok nas na sofach i fotelach przed telewizorem.
-Wiecie że to ostatni taki wolny i wspólny ten wieczór w najbliższym
czasie, bo jedziemy do swoich rodzin na święta ?! -odezwała się po
chwili ciszy Magda, a my jej przytaknęliśmy
Wieczór minął nam , tak jak każdy spędzony z naszymi chłopakami,
bardzo dobrze. Chcieliśmy wrócić do 'domu' na noc ale jak się pewnie
domyślacie, chłopaki nie chcieli nawet o tym słyszeć i w końcu nas
przekonali do tego.
Pół roku później
Święta spędziłam z Liam'em. Na początku spędziliśmy Wigilie w mieście
rodzinnym Liam'a Wolverhampton a następnie pierwszego dnia świąt
polecieliśmy do Polski do mojej rodziny. Reszta naszych "par" spędziła
święta podobnie w swoim towarzystwie.
Kończy się kolejny rok szkolny. Z dziewczynami mamy spore średnie
jak na nas. Każda ma powyżej 4.0, a to jest naprawdę ciężkie w tej
szkole. Z chłopakami przez te pół roku widywaliśmy się rzadko. My
miałyśmy naukę a chłopcy sporo wywiadów i do tego jeszcze trasę
koncertową, która trwała 3 miesiące.Przez ten czas widzieliśmy się z
nimi z 6 razy i to naprawdę krótko. Wrócili z niej 2 tygodnie temu.
Mamy luz w szkole od początku czerwca, bo już wszystko mamy
pozaliczane, dlatego korzystamy z tego że chłopaki są w Londynie i
spędzamy z nimi jak najwięcej czasu.
Weekend!
Ola
Od tygodnia siedzimy u chłopaków. Teraz właśnie siedzę w salonie
z Klaudią, zayn'em, Niall'em i Magdą. Ola, Basia i Liam szykują
obiad a Natka i Louis mają niedługo przyjechać, bo pojechali kupić
sobie parę ciuszków.
Natka
Wracaliśmy właśnie w kierunku domu chłopaków, staliśmy na
skrzyżowaniu świetlnym.Lou prowadził mój samochód. Gdy
pojawiło się zielone On ruszył i gdy samochód był na środku
skrzyżowania usłyszałam głośny huk i wtedy była tylko ciemność...
Magda
Siedzieliśmy w salonie i graliśmy na zmianę w Fife. Nagle zadzwonił
telefon Harrego, odebrał go od razu. Niestety słyszeliśmy tylko
jego wypowiedz:
-Tak słucham?
-Tak, przy telefonie.
-Ale jak to? Czy coś im się stało? W jakim stanie są?
-Przepraszam, tak, będziemy najszybciej jak się da!
-Dziękuje.
Wszyscy patrzeliśmy na niego z minami "No wyduś to z siebie!
Co się stało!"
Chłopak wstał i idąc w kierunku wyjścia od domu krzyknął:
-Dzwonili ze szpitala! Lou i Natalia mieli wypadek! Jedziemy!
Ruszać dupy!
Nie zadawaliśmy pytań tylko z przerażeniem na twarzach
zapakowaliśmy się do samochodów i pojechaliśmy.
Na miejscu dowiedzieliśmy się że u Natki oprócz kilku zadrapań,
stłuczonej ręki i lekkiego zaniku pamięci u niej jest wszystko w
porządku, gorzej z Lou. Lekarze nam powiedzieli że stan jest jego
ciężki. Jest nie przytomny i prócz złamanej nogi i żeber ma jakieś
problemy , bo uderzył głową o kierownice. powiedzieli także że
mało brakuje do krwotoku wewnętrznego przez złamane żebra i
że muszą operować.
Czy takie rzeczy zawsze muszą się przydarzać zawsze nam, co rusz
coś komuś jest. oby z Lou wszystko skończyło się dobrze.
Natkę mają przetrzymać do jutra na obserwacje, natomiast Lou ma
za godzinę operacje. Tak jak już wspominałam, oby wszystko było
dobrze.
Półtoraj godziny później
Dziewczyna Lou wiedziała o jego stanie od lekarza i od rozpoczęcia
operacji chodziła niespokojna. Siedziałam z nią i Niall'em, Kludią,
Zayn'em i Olą przez cały czas w jej sali. Natomiast Harry, Basia i
Liam siedzieli piętro wyżej pod salą operacyjną, jak się skończy mieli
nas o wszystkim poinformować.
3 godziny później
Liam
Siedzimy już kilka godzin pod salą i od tego czasu nikt nie chcę udzielić
nam żadnej informacji. Pielęgniarki mówią tylko "Musicie cierpliwie czekać"
Już powoli każdy z nas nerwowo nie wytrzymuje. Siedzimy na krzesłach na
korytarzu. Basia wtulona jest w mój tors i co chwilę mówi coś typu:
"A jeśli się coś nie uda" a ja próbuje jej wybić to z głowy , chodź wiem
że tak też może być. Natomiast Harry siedzi obok nas podparty łokciami
o kolana ze schyloną głową, widzę już którąś z kolei łzę na jego policzku
ale w ogóle się nie odzywa.Przeżywa to i martwi się. Nagle z sali wychodzi
lekarz i nasze wzroki zostały skierowane na niego. Podeszliśmy do niego
i zaczęliśmy go atakować różnymi pytaniami. On nas tylko uciszył i
wypowiedział kilka słów....
*********************************************************
Tak jak obiecałam jest rozdział. Proszę zostawcie po sobie jakiś ślad że
to czytaliście, proszę. Napiszcie co o nim sądzicie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz