Liam
-Harry z Lou polecieli do Polski, bo my nie chcemy żebyście wyjeżdżały stąd. Chłopaki polecieli tam by pogadać z waszymi rodzicami i dyrektorami szkół o przeniesieniu was do szkół w Londynie. Rozmawialiśmy także z dyrektorami szkół tutaj i po długich rozmowach i namowach wszyscy się zgodzili. Dlatego to zależy już tylko od waszej decyzji, czy wy tego chcecie. Jeśli się zgadzacie to jeszcze dziś musimy zadzwonić. To jak?-Dziewczyny patrzały się na nas i nie mogły nic wypowiedzieć.
-Czemu nic dziewczyny nie mówicie? Jak nie chcecie tu zostać to powiedzcie.-odezwał się Zayn
-Chłopaki, to nie tak. My chcemy i to bardzo,tylko jesteśmy zaskoczone tym że zrobiliście aż tyle żebyśmy tu zostały. Tym że pojechaliście do Polski, do naszych rodziców. Pewnie ciężko było ich przekonać, co?-w końcu odezwała się jedna z nich, Ola
-Nie, bo wiesz "My i nasz dar przekonywania" i daliśmy redę.-odpowiedział jej Harry
Wszyscy się zaczęliśmy śmiać.
-No to zostajemy!-krzyknęła Klaudia i dziewczyny "całe w skowronkach" zaczęły nas przytulać i dziękować.
-No to dzwonimy.-powiedziałem po chwili. Wziąłem telefon i zadzwoniłem do szkół w Polsce i w Londynie.
-Wszystko załatwione! Zostajecie!-zacząłem krzyczeć ze szczęścia a reszta razem ze mną zaczęła się cieszyć.Po godzinie moi rodzice pojechali do Hotelu a siostry do mojego i chłopaków domu ,bo tam będą nocować.Mieliśmy tylko dwa wolne pokoje więc starczyło tylko dla nich.
My siedzieliśmy jeszcze z dziewczynami do 24:00 i się też rozeszliśmy do swoich domów.Jutro pomożemy dziewczynom w zakupie książek.Strasznie się cieszymy z chłopakami że się zgodziły zostać.
Klaudia
Nasi chłopcy pokazali dzisiaj że im na nas zależy, a to dużo dla nas znaczy. Strasznie nas tym zaskoczyli że aż tyle mogą dla nas zrobić. Co prawda nie podobało mi się to na początku że nas oszukali ale chcieli nam zrobić niespodziankę, więc można im te kłamstwo wybaczyć. Szkoda tylko że chłopcy powiedzieli nam o tym tylko dwa dni przed szkołą bo gdyby powiedzieli wcześniej to poleciały byśmy się zobaczyć z rodzinami, w końcu nie widziałyśmy ich 2 miesiące. Szkoła się zacznie to też nie będzie kiedy ich zoczyć aż na święta.Trzeba będzie wytrzymać.
Natka
Rano obudziłam się około 08:00 i nie mogłam już zasnąć a leżeć tylko też mi się nie chciało więc wstałam, zrobiłam poranną toaletę i zeszłam na dół.W kuchni były już dziewczyny.
-Hej
-Siema-przywitałyśmy się
-Chłopaki mają zaraz wpaść.-powiedziała Ola patrząc się w telefon i pisząc z kimś,pewnie z Harrym
-Toć oni nigdy tak wcześnie nie wstają!-wywnioskowała Basia
-Coś jest nie tak.-odezwała się Madzia
-Wypytamy się ich jak przyjadą.-powiedziała Klaudia
-To co robimy na śniadanie?-spytałam
-My już zjadłyśmy, jak chcesz to usmaż sobie placki, ciasta jeszcze trochę zostało.-zaproponowała Magda
-Ok, dzięki.
Dziewczyny poszły do salonu pooglądać telewizję a ja zaczęłam smażyć placki.
Po 10 minutach do drzwi zadzwonił dzwonek.
-Niech któraś z was otworzy bo ja placki zmażę!-krzyknęłam do dziewczyn
Za chwilę poczułam na moich ciele miły i ciepły dotyk, więc odwróciłam głowę. To był Lou.
-Hej -przywitał się
-Hej skarbie
Chłopak przytulił się do mnie jeszcze bardziej,by zajrzeć zza mojego ramienia co robię.
-Ooo.. Placki, a podzielisz się nimi ze swoim skarbem?
-Dorze na kilka zasłużyłeś.-powiedziałam
-Usłyszałem słowo"placki", a teraz to i poczułem ich zapach.-powiedział Niall,który właśnie wszedł do kuchni.-Podzielicie się?-spytał
-No jasne, siadaj.-powiedziałam
Skończyłam smażyć placki, więc wyciągnęłam talerze na stół a Lou położył placki obok nich i dosiedliśmy się do Nialla. Podczas ich jedzenia, rozmawialiśmy.
-A co wy dzisiaj tak wcześnie wstaliście, toć was zawsze trzeba wyciągać z łóżka o takiej porze?-spytałam
-No bo jesteśmy szczęśliwi że zostajecie z nami i przez tą ekscytacje nie możemy spać.-wytłumaczył mi Lou, bo Niall zajadał się następnym naleśnikiem.
-My też się bardzo cieszymy.
Dokończyliśmy jeść i poszliśmy do salonu do reszty naszych przyjaciół.
Po godzinie gdy skończył się film jeden z chłopaków się odezwał.
-Dziewczyny, bo jest taka sprawa...-powiedział Harry
-Coś się stało?-spytała Ola
-Nie wszystko ok, to znaczy prawie.-kontynuował, ale przerwał mu Zayn.
-No bo wiecie że ostatnio przygotowywaliśmy się do koncertów,prawda?! No ale te koncerty nie są ani w Londynie ani w Anglii.
-Jeden z nich jest w Norwegi,drugi w Szwecji a trzeci w Rosji.Dlatego musimy wyjechać na kilka dni.
-Co? A kiedy wyjeżdżacie?-spytała Basia
-Jutro w południe.-odpowiedział Liam
-I dopiero nam o tym mówicie?!-krzyknęła Klaudia
-Jakoś okazji nie było.-mruknął Niall
-No to sobie znaleźliście okazje i to jeszcze dzień przed?!-warknęłam
-Przepraszamy, no ale tak jakoś samo wyszło.-powiedział Harry
-No dobra, nie kłóćmy się, trudno się mów, jakoś wytrzymamy.-powiedziała Ola -Te kilka dni to ile tak dokładnie?-spytała
-Yyyy... półtora tygodnia.-szepnął Liam, chcąc chyba żebyśmy nie usłyszeli, ale tak było to słyszalne dla naszych uszu.
-Co?Aż tyle?!-spytała z sarkazmem Madzia
-Noo.. ale bedziemy do siebie dzwonić, przez skaypa rozmawiać, jakoś damy radę.-uspokajał nas Lou
I wtedy do drzwi zadzwonił dzwonek, Basia poszła je otworzyć. Po chwili wróciła z sześcioma...
**************************************
Teraz każdy rozdział spróbuje pisać ciekawiej i rozkręcić akcje w tym opowiadaniu. Dziękuje za komentarze i proszę o następne.
Po chwili wrocila z szescioma pizzami! zgadlam?
OdpowiedzUsuńbardzo ciekawe co będzie dalej;*
OdpowiedzUsuńSuper!;)
OdpowiedzUsuńciekawe jak dziewczyny przeżją rozstanie z chłopakami;*
OdpowiedzUsuń