wtorek, 21 maja 2013

Rozdział 27

Natalia
Po chwili wróciła z sześcioma umięśnionymi facetami po trzydziestce.
-Chłopaki to do was.-powiedziała i zaprosiła mężczyzn do salonu.
-To nasi ochroniarze.-odezwał się Zayn, gdy się z nimi chłopcy przywitali. Przedstawili nas sobie.
-Ale po co wam ochrona, skoro mieliśmy iść tylko do kilku księgarni.-spytała Klaudia
-Ostatnio chodzi za nami co raz więcej fanek, przez co nawet czasem nie możemy iść chodnikiem. A po za tym nie wiemy czego możemy się po nich spodziewać.Lepiej będzie jak będziemy mieli wsparcie.-wytłumaczył Harry
Wyszliśmy więc wszyscy z domu i pojechaliśmy trzema samochodami (moim wypożyczonym, Zayna i nowym Liama) do księgarń wcześniej przez nas wybranych. Kiedy wyszliśmy z samochodu i zaczęliśmy iść w ich stronę, podeszło do nas kilka fanek proszących o autograf lub zdjęcie a po nich podchodziło ich co raz więcej. Zatrzymaliśmy się na chwilę by chłopcy mogli spełnić prośby swoich fanek i po 10 minutach szepnęłam na ucho dla Lou.
-To my z dziewczynami idziemy do księgarni a wy tu zostańcie, dojdziecie do nas.
Odpowiedział mi także szeptem podpisując autografy.
-Nie macie chyba zamiaru zostawić nas na pastwę tych fanek.My już też idziemy.-dopowiedział po czym szepnął coś jednemu z ochroniarzy a on się odezwał.
-Dobra starczy już tych autografów proszę się odsunąć.
 Lecz te dziewczyny nie odpuszczały i cały chodziły za chłopakami i krzyczały, głowa mnie już od tego bolała. Ciężko szło się przez ten tłum ale dzięki pomocy ochroniarzy daliśmy radę.
*jeśli chodzi o rodzinę Liama to wyjechali z samego rana na drugi dzień
Klaudia
Po kilku godzinach mieliśmy wszystkie książki wykupione i mogliśmy wracać do domu, lecz zajechaliśmy po drodze na zakupy do supermarketu i po pół godzinie byliśmy w domu.

Dzień później
Wczoraj gdy chłopaki odwieźli nas do domu każda zadzwoniła do swoich rodziców, bo dawno z nimi nie rozmawialiśmy i od razu podziękowałyśmy że się zgodzili na naszą naukę w Londynie.
Dzisiaj jest pierwszy dzień w naszych nowych szkołach.Wstaliśmy z dziewczynami około 7:00, zrobiłyśmy poranną toaletę i zjadłyśmy śniadanie, po czym pojechałyśmy do szkół na rozpoczęcie roku, trwało to ok półtora godziny.
(Wiem że w Londynie jest inny podział szkół niż w Polscy ale dajmy że jest tak samo.)
Ja z Magdą i Natalią w tym roku zaczynamy studia a Basia z Olą kończą technikum.

Ola
Prosto ze szkoły poszliśmy do naszych chłopaków, bo za dwie godziny wyjeżdżają. Przez pierwszą godzinę pomagaliśmy im się spakować a następnie pojechaliśmy na lotnisko bo tam musieli być godzinę wcześniej. Najgorsze było dla nas pożegnanie. Każdej z nas uroniła się zła w oku, ale byłyśmy silne i nie płakaliśmy, by nie smucić jeszcze bardziej chłopaków.Choć oni ukrywali swoje uczucia to i tak było można zobaczyć u nich smutek. W końcu pożegnaliśmy się i chłopcy wsiedli do samolotu a my wróciłyśmy do domu. Postanowiłyśmy przygotowywać się do jutrzejszego dnia w szkole, by nie myśleć choć przez chwile o tym że chłopcy wyjechali.

tydzień później
Ola
Harry z resztą chłopaków od kąt wyjechali przynajmniej raz dziennie dzwonią lub rozmawiają z nami przez skypa. My jak i oni bardzo za sobą tęsknimy. Na szczęście za dwa dni wracają.Już się nie mogę doczekać, kiedy będę mogła się znowu przytulić do Harrego i go ucałować. Wczoraj nie wytrzymałam już i gdy rozmawiałam z nim przez skaypa rozpłakałam się bo widząc go poczułam jak bardzo brakuje mi jego dotyku i ciepła bijącego od niego. I kiedy Harry mnie zaczął pocieszać nie płakałam już ale nadal czułam w sobie taką pustkę jak by mi czegoś brakowało. Teraz jest już lepiej, bo uświadomiłam sobie że z każdą chwilą jestem bliżej spotkania z moim skarbem. Wczoraj przez skaypa powiedział mi że ma dla mnie prezent która da mi jak wróci ale już go o niego nie wypytywałam bo i tak by mi nic nie powiedział. Harry to cudowny chłopak, mam wielkie szczęście że go mam. Z każdą chwilą uświadamiam sobie że go coraz bardziej kocham.
Z dziewczynami w nowych szkołach radzimy sobie bardzo dobrze, poznaliśmy też sporo nowych ludzi.
Jak na razie cieszymy się że zostaliśmy w Londynie, tylko brakuje nam tu naszych chłopaków.
Siedziałyśmy z dziewczynami w salonie oglądając telewizje i zadzwonił dzwonek do drzwi.Poszłam więc otworzyć. W nich stał listonosz z jakąś paczką.
(L-listonosz, O-Ola)
L-dzieńdobry
O-dzieńdobry
L-Czy Pani Aleksandra Milwiw?
O-Tak
L-mam dla Pani paczkę, proszę tu pokwitować.-powiedział podając mi jakiś papier i długopis, podpisałam po czym wzięłam paczkę, żegnając się z listonoszem weszłam do domu. Pokazałam ją dziewczynom i zaczęliśmy ją otwierać, w nim był troszkę mniejszy kartonik a na nim karteczka z tekstem.

Kochane nasze dziewczyny przesyłamy wam prezent by polepszyły wam się humorki. Mamy nadzieje że się spodoba i że dostaniecie go przed naszym przyjazdem.Pamiętajcie że was kochamy. 
 Wasi chłopcy: Liam, Zayn, Niall, Lou i Harry.

Po przeczytaniu przez Basię liściku otworzyliśmy kartonik a w nim były.....

**********************************
Troszkę krótszy rozdział ale mam nadzieje że równie ciekawy.
Jak myślicie co będzie w kartonie? Piszcie w komentarzach co wam pierwsze wpadło do głowy. 

4 komentarze:

  1. Cukierki !!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny rozdział, a w kartonie będzie....... trudno powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  3. trudno powiedzieć;*

    OdpowiedzUsuń
  4. bosski ten blog;)czekam z niecierpliwością na następny rozdział :}

    OdpowiedzUsuń